Beskidy – góry z Tatrami w tle

Porzuciliśmy rowery. Na całe dwa tygodnie. I w nogi!

A poniosło nas w przepiękne polskie Beskidy. Nie są to góry, w których można wejść na rekordowe wysokości i wspinać się na strome granie. Jest jednak jedno bardzo ważne ALE. Ale tam jest pięknie 🙂

imgp1338

Wędrowaliśmy przez Beskid Wyspowy i Sądecki, niespiesznie w stronę Barcic na festiwal muzyki bałkańskiej – Pannonica Folk Festival, na którym spędziliśmy trzy taneczne dni we wspaniałej festiwalowej wiosce nad Popradem. Dalej Głównym Szlakiem Beskidzkim, spoglądając na Tatry z Gorczańskiego Parku Narodowego przez Turbacz do Rabki Zdrój i Krakowa na legendarną zapiekankę na Kazimierzu.

Jak w trzech epitetach opisalibyśmy nasz wyjazd?

Otóż:

  • Moc grzybów,
  • Zielona eksplozja,
  • Różnorodność krajobrazu.

Spodziewaliśmy się grup studentów z plecakami, dzikich obozowisk, zamieszania w schroniskach. Tymczasem po szlakach przemieszczały się pojedyncze pary lub samotni wędrowcy spotykani z częstotliwością raz na pół dnia. Może to kwestia późnej już letniej pory, może bliskość obleganych Tatr, niemniej sprzyjało to wietrzeniu umysłów, a brak towarzystwa wcale nam nie przeszkadzał.


szlaki

szlaki

Czy jest to domeną polskich szlaków górskich, że są bardzo dobrze oznakowane? Osobom nawet mało czujnym ciężko świadomie zejść ze szlaku. Znaki świeże, odnowione, często umieszczone, przede wszystkim na Głównym Szlaku Beskidzkim, którego odcinkiem także szliśmy przez Gorce. W Beskidach mocno propagowany jest szlak papieski i miejsca odwiedzin Jana Pawła II. Przypadkowo napotkane osoby mieszkające w okolicy zachęcały do odwiedzania miejsc związanych z wizytami papieża, dróg krzyżowych i szałasowych ołtarzy. Usłyszeliśmy kilka dobrych słów o Dniach Młodzieży w Krakowie i o obcokrajowcach, których gościli miejscowi gospodarze.

korba
Sporo jest też szlaków dla rowerzystów (często łączących się z pieszymi), choć odcinki bywały trudne i jazda na rowerach innych niż MTB nie jest najlepszym pomysłem. Bynajmniej, nie jest to raj dla sakwiarzy, co nie znaczy, że ich tam nie ma… Podziwiamy górskich rowerzystów, sami mieliśmy okazję się nieco napocić zapychając rowery na przełęcze w Gruzji, choć nocne zjazdy po dwóch piwkach zdecydowanie potępiamy, a takich wypadów z Turbacza lub Trzech Wierchów jest dość dużo.


noclegi

imgp1154

Piorun nie byłby sobą gdyby nie chciał spać w najstraszniejszych krzakach i najwyższych trawach, w których aż roi się od dzikich stworzeń i przeraźliwych odgłosów, nic tylko czekać kiedy zabłąkany jagular wyje twoje zapasy owsianki. Ale jestem już oswojona z takimi pomysłami i z przyjemnością się im poddaję 🙂 W sumie dwa razy spaliśmy ‚na dziko’ i las stworzył dla nas wspaniałą przestrzeń, a zwierzęta jak to dzikie istoty, trzymały się od nas z daleka.

Przy schroniskach wyznaczone były miejsca na rozbicie namiotów, opłaty stosunkowo niewielkie, bo od 10-14 zł/osobę, a mogliśmy korzystać z całej infrastruktury, czytaj umyć się. Schronisko na Turbaczu zrobiło na nas świetne wrażenie, doskonale przygotowane, dostępna kuchnia i suszarnia, a nawet i ceny posiłków nie były tak wygórowane. Odwiedziliśmy jeszcze schronisko Pod Przehybą i Bacówkę PTTK na Maciejowej (mniejsze schronisko turystyki, tak zwanej, kwalifikowanej). Na uwagę zasługuje Maciejowa… placki ziemniaczane i klimat tamtego miejsca są nie do przecenienia!


Wydaje się, że Beskid Wyspowy, Sądecki czy Gorce są nieco w cieniu Tatr i Pienin. Nazwy takie jak Kasprowy Wierch, Giewont czy Trzy Korony są bardziej rozpoznawalne niż Dzwonkówka, Przehyba czy Lubań. Tymczasem w Beskidach czekają wspaniałe lasy, rozległe polany, krzaki słodkich malin i jagód. Ciekawe są historie szlaków wykorzystywanych w czasach wojen przez partyzantów, razem z genezą powstawania oraz wykorzystywania schronisk turystycznych i bacówek.
Oczywiście wszystko zależy od tego, co kto lubi. Dla nas te rejony okazały się doskonałym wyborem na dwutygodniową wędrówkę. Niższe, bliższe, piękne – można wybrać dłuższe i bardziej wymagające odcinki, ale też zdecydować się na krótsze przejścia pomiędzy schroniskami. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko zainspirować i polecić! 🙂

Następny Post

Poprzedni Post

2 Komentarze

  1. ula 16 września 2016

    oj tak, długo będę wspominać wpychanie roweru z sakwami do schroniska na Przehybie… ale za to widoki były wspaniałe, a szarlotka nigdy nie smakowała tak dobrze:)

Komentarze

© 2017 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén