Ka jak rower – Drawieński Park Narodowy

Drawa jest rzeką poniekąd graniczną, ponieważ jej część stanowi miedzę województw Wielkopolskiego oraz Lubuskiego. Kojarzyła nam się głównie ze spływami kajakowymi, aż do momentu, w którym postanowiliśmy odwiedzić Drawieński Park Narodowy na rowerach. Jak się okazało, pomysł na kilkudniowy wypad idealny! Był to jeden z naszych pierwszych wspólnych rowerowych wyjazdów, pożyczyliśmy więc sakwy, co nie w sakwie to w worku i w drogę.

Drawieński Park Narodowy, szlak czerwony "Pętla Zatom". Udogodnienia dla turystów przy szlakach.

Udogodnienia dla turystów przy szlakach – plus dziesięć.

Wyruszyliśmy z Krzyża Wielkopolskiego (dojeżdżając tam wcześniej pociągiem z Poznania) na północ, w stronę Drawieńskiego Parku. Na dobry początek zaskoczyła nas różnorodność trasy, od alei pięknych starych wiązów do szutrowych dróg, a nawet brukowanych traktów na terenie Parku. Wiadomym jest, że piękna pogoda i wiosna sprzyjają podziwianiu przyrody, niemniej wydawało nam się, że wiosna była wyjątkowo bogata w odcienie zieleni i jakoś wybitnie chciała ucieszyć nasze oko.

Po drodze natrafiliśmy także na ewangelicki cmentarz Springe (Dąbrowa), jeden z pięciu na terenie DPN. Nagrobki są po części zniszczone, obrośnięte mchem, ale wśród starych drzew tworzą niesamowitą historię. Szczególne dla tego regionu są nagrobki imitujące ścięty pień drzewa – nawiązując do drzewa życia lub nagrobki w kształcie otwartej księgi. Widać, że Park działa by zachować mogiły w pamięci, nagrobki są poddawane konserwacji, a przy wejściu stoi tablica informacyjna.

Po Parku poruszać się można bez obaw o zgubienie drogi (prawie, o czym za chwilę). Szlaki są doskonale oznakowane, widać z resztą, że trasy nie tak dawno zostały odświeżone. Do dyspozycji dostępne są drogi piesze, konne i rowerowe, a rozstaje dróg najeżone są znakami podpowiadającymi jak długo, jak daleko i którędy do celu. My poruszaliśmy się głównie po niebieskim szlaku rowerowym „Pętla Barnimie” oraz czerwonym „Pętla Zatom”.

Oznakowanie szlaków - Drawieński Park NArdowy

Zdarza się jednak czasem, że człowiek zachłyśnięty pięknem przyrody, przy porządnym przetlenieniu umysłu nie zwraca uwagi nawet na dobrze oznakowane szlaki. Wszystko jest dobrze, dopóki jest dobrze… jak to zazwyczaj bywa 🙂 Jeżeli trasa pozwala, to się jedzie i nie zastanawia kiedy ostatnio widziało się kolory szlaku na drzewie. Gorzej jeżeli przez twoją trasę przepływa nagle rzeka i bynajmniej nie wybrałeś się na spływ kajakowy. Nie pozostaje nic innego jak pokornie ściągnąć buty, rower uwolnić od kilogramów bagażu, brać rower na plecy i przeprawić się na drugą stronę. Lub zastosować powyższe do towarzysza podróży, a samemu znaleźć kładkę z drzew (ha, ciekawe kto nosił rowery). A było to tak:

Mile zaskoczyło nas przygotowanie miejsc biwakowych wzdłuż rzeki. Latrynki, pocięte drewno na ognisko, ławeczki, śmietniki, jednym słowem pełna kultura. Na „Bogdance” spędziliśmy dwa noclegi, raz zupełnie sami, ciesząc się ciszą i pięknym otoczeniem, a drugi raz w towarzystwie kajakarzy, przy wspólnym ognisku i powszechnie znanych sposobach integracji.

Z perspektywy rowerowego siodełka rzeka nabrała dla nas innego wymiaru. Podążaliśmy wyznaczonym przez nią szlakiem, spotykaliśmy ją na zakrętach, podziwialiśmy ze stromych urwisk jak wije się przez gęste lasy, by wieczorem wsłuchać się w szemranie wody przepływającej przez korzenie drzew przy brzegach. Okazało się, że Drawa to nie tylko spływy, ale okolica świetnie przygotowana pod amatorów również innych wrażeń.

Staramy się (bo lubimy, chcemy, bawi nas to) robić kolaże wyjazdowe, z resztą nie tylko takie powstają w naszych twórczych porywach. Ten, oczywiście opowiada historię jednego wieczoru na „Bogdance”…

Dodatkowe informacje zaczerpnęliśmy ze strony Drawieńskiego Parku Narodowego:

http://dpn.pl/aktualnosci-ekomuzeum-rzeki-drawy

Gandzia

Następny Post

Poprzedni Post

Komentarze

© 2017 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén