Drzwi i okna

Drzwi zamknąć, otworzyć, przymknąć, trzasnąć nimi. W okna zajrzeć, uchylić, zerknąć, zasłonić, zabić deskami. Kolorowe ramy, mosiężne klamki, drewniane okiennice, finezyjne zdobienia. To przecież początek i koniec każdej historii. Wchodzimy, wychodzimy, nigdy już nie wracamy. Dosłownie i w przenośni zatrzaskujemy za sobą drzwi, gdy nowe stają przed nami otworem.

Lyons Research Farm. Irlandia.

Najprościej ujmując: lubię fotografować drzwi i okna. Szczególnie te stare, które rozbudzają wyobraźnię. Z większości wyjazdów mam właśnie ich zdjęcia, a czasami sama chcę być na ich tle sfotografowana. Nie znam przyczyny tego małego zamiłowania, ale jest. A skoro już jest, to postanowiłam podzielić się moją galerią i napisać o tym kilka słówGdyby odrealnić nieco każdy dzień i znaleźć linię startu i mety zwyczajnych zajęć, okazałoby się, że próg jest właśnie początkiem i końcem. Przekraczamy progi jak małe granice, w środku czujemy się bezpiecznie, z zewnątrz możemy tylko spojrzeć przez okna do środka. A czasem lepiej tylko zajrzeć niż wchodzić, bo przez niektóre progi wolałoby się nigdy nie przejść. Przykładów przytoczyć każdy mógłby pewnie kilka, zakładam, że byłyby to słodko-gorzkie historie z różnych momentów życia. Przyznam, że zaglądam ukradkiem w okna i wyobrażam sobie co kryje się za drzwiami domów, albo jaką strzegą tajemnicę.

Moje oko wabią często kolory, co tyczy się nie tylko tematyki tego wpisu, niemniej mozaiki złożone z łusek starej, olejnej farby, przebijające się spod spodu poprzednie kolory, to jest ten motyw, który chyba najbardziej mnie przyciąga. Dla właściciela owego okna, lub drzwi jest to efekt niezamierzony, bo przecież malował, żeby wcześniejszych warstw nie było widać, a tu proszę, taki farbiasty, rozpadający się kolaż może się spodobać i inspirować do życiowych dywagacji 🙂

Krzyż. Stacja kolejowa.


W drodze do Kutaisi. Gruzja.

Taka Gruzja na przykład, kojarzy mi się z wieloma opuszczonymi miejscami, pustymi budynkami, w których mieszkają tylko bezpańskie psy, a kozy wyjadają resztki z resztek śmieci. Domy bez ludzi są smutne. Takie są zmiany społeczne, ktoś szuka lepszego miejsca, ktoś cierpi w samotności. Widząc pusty zaniedbany już dom myślałam o tych, którzy ostatni raz z niego wyszli i dlaczego musieli to zrobić, a może chcieli? Podobno w Gruzji pustostany są w większości związane z migracją młodych ludzi w poszukiwaniu pracy. Mało kto chce mieszkać w wysokogórskich wioskach, czy małych miejscowościach, w których nie widzi dla siebie przyszłości. Z jednej strony są to zrozumiałe decyzje, ale z drugiej strony, co jest przykre, część z tych miejsc jest skazana na zapomnienie.

15

Jönköping. Szwecja.

Za to Holandia, Szwecja, czy Norwegia to już zupełnie inna sprawa. Drzwi to wizytówka, a okna wystawa. Firanki, kwiatki i kolory, zapraszają, ale wydaje się, że trochę na pokaz lub w ramach konkurencji z sąsiadem o lepszy wizerunek domostwa. Konkurs na najpiękniejsze storczyki w oknach trwa. Drzwi stać się mogą miarą dobrobytu, a okna wskazać poziom próżności mieszkańców.

Pytaniem jest, kto te drzwi otworzy, gdy inny potrzebuje pomocy. Taki temat z podróży, o ignorowaniu i zauważaniu. Choć serca ludzi naprawdę potrafią się otworzyć, wiele razy otrzymałam bezinteresowną pomoc i obiad za jeden uśmiech. Gościnność bywa zaskakująca i pozwala uwierzyć w to, że dobro krąży wśród nas. Można też oczywiście zamknąć przed kimś drzwi i udawać, że w środku nikogo nie ma, co skojarzyło mi się z pewnym fragmentem książki, który z przymrużeniem oka opisuje czasem dość przykre sytuacje:

Puchatek wsadził łebek do nory i zaczął wołać: – Hej, jest tam kto?!
Z głębi nory dał się słyszeć rumor, a potem zapadła cisza.
– To, co powiedziałem przed chwilą, było: „Hej, jest tam kto?!” – zawołał Puchatek donośnym głosem.
– Nie! – zabrzmiała odpowiedź z wewnątrz. Po czym ten sam głos dodał: – Nie wrzeszcz tak. Słyszałem Cię zupełnie dobrze za pierwszym razem.
– Do licha – rzekł Puchatek – czy tam naprawdę nie ma nikogo?
– Nikogo.                                                                                                                                                                                             
A. A. Milne „Kubuś Puchatek” w tłumaczeniu Ireny Tuwim

Hyderabard. Indie.

A Azja? Azja to drzwi świątyń. Miliona zdobień i bogatej gamy sztukaterii. Moje wspomnienia z Indii, czy Malezji zawsze jednak przytłacza bieda, którą tam zobaczyłam i dysproporcje standardu życia mieszkańców. Świątynne drzwi bywają rzeczywiście imponujące, ale życie wielu ludzi jest tam ograniczone ubóstwem. Ciężko pisać o jakimkolwiek komforcie, gdy część mieszkańców żyje na ulicy, a przecież drzwi i okna wskazują bezpośrednio na miejsca dłuższego bytowania i materialnego posiadania. Zorientowałam się, że w sumie z Azji nie mam wielu zdjęć drzwi i okien. A jeśli już się na nich pojawiają, to należą właśnie do świątyń lub innych historycznych obiektów. Za to dobrze pamiętam (i wcale nie potrzebuję fotografii, żeby sobie to zwizualizować), żebrzące dzieci i ciężarne kobiety w podartych, brudnych ubraniach na dworcach i w centrach napuchniętych indyjskich miast. Nie jest to oczywiście moje jedyne wspomnienie, ale przyznaję, że Indie to bardzo trudna miłość.

17

Soce. Podlasie.

Wracając na nasze polskie podwórko, rajem okiennic jest Podlasie. Mogłabym fotografować tam prawie każdy dom. Unikalne dla tego regionu zdobnictwo w architekturze wsi jest bardzo dalekie od wyglądu wielkopolskich miejscowości na prowincji, do których jestem bardzo przyzwyczajona. Precyzyjnie powycinane wzory dekorują wejścia i okna drewnianych domów, efekt nie do powtórzenia dla budownictwa murowanego. Wydaje się, że modernizacja wsi wypiera takie elementy z architektonicznej kultury, ale mam nadzieję, że Podlasie jednak pozostanie ostoją dla uroczych okiennic. Gdybym (‚bym’ jest kluczową sylabą tego zdania) kiedyś miała możliwość, mogłabym zamieszkać gdzieś w okolicach Puszczy Białowieskiej. Dbałabym z najwyższą starannością o okiennice.

Końcowa galeria jest zbiorem zdjęć z przeróżnych miejsc. Do każdego z nich mogłabym opowiedzieć co najmniej kieliszek wina wspomnień. Niech Wasza wyobraźnia ruszy za zamknięte drzwi i uchyli okna świeżym pomysłom. Ponieważ drzwi to tylko pretekst do zatrzymania się na chwilę i odrobiny przemyśleń.

Prace nad kolejnymi ujęciami cały czas trwają. Nie wykluczone, że kiedyś pojawi się jeszcze wpis z kontynuacją tematu 🙂

Gandzia

Następny Post

Poprzedni Post

4 Komentarze

  1. Adrian 28 listopada 2016

    Polecam wieś Puchły na Podlasiu, oprócz pięknych okiennic, można zobaczyć śliczną, drewnianą, prawie w całości niebieską Cerkiew p.w. Opieki Matki Bożej.

    • Podróżozbiór 28 listopada 2016 — autor

      Dzięki. Też między innymi koło niej przejeżdżaliśmy i rzeczywiście robi wrażenie. Pozdrawiamy!

  2. PotwórZiemniaczany 12 grudnia 2016

    Coś jest w tych wszystkich progach, które przychodzi nam przekroczyć. Może na pierwszy rzut oka nic się nie zmienia, ale zaraz za nimi inny świat. Dziwna to granica, nad przekroczeniem której rzadko dokonujemy refleksji a przecież czasami przejście przez próg jest podróżą podobną do wejścia do Starej Szafy.
    Twój wpis zmusił mnie do refleksji i to była dobra refleksja, za którą dziękuję.

    • Podróżozbiór 14 grudnia 2016 — autor

      Bardzo mnie to cieszy, że wpis spełnił swoją rolę 🙂 Pozdrawiam

Komentarze

© 2017 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén