M jak Małpa!

Dzisiaj przyszedł czas na ujawnienie się, na zdradzenie pewnej historii, chociaż część z Was już na pewno wie o czym, a właściwie o kim, zamierzam pisać. Niektórzy jednak mogą się tylko domyślać i pewnie zastanawiają się co to za tak zwany pluszak, maskotka pojawia się na naszych zdjęciach. Przede wszystkim muszę wszystkich wyprowadzić z błędu, gdyż to nie jest żadna zabawka, przytulanka, tylko po prostu… Małpa! 

02
Zapytacie ale jak to, co to, skąd i po co? Już śpieszę z wyjaśnieniem.
Poznaliśmy się z Małpą dość dawno, bo niecałe 30 lat temu (aż sam nie wierzę, że już tak długo ze mną jest). Nie za bardzo jednak pamiętam te czasy, gdyż chyba jeszcze wtedy chodziłem z pieluchą i raczej nieco inne rzeczy mnie absorbowały. Przybyła do mnie z dość daleka, bo aż z innego kontynentu (pomijając kraj jej narodzin, zapewne w dalekiej Azji). Tak się stało, że swego czasu moi dziadkowie przez 5 lat mieszkali w Libii, skąd właśnie przywieźli mi tego włochatego stwora. Były to czasy dość specyficzne, a każda taka zabawka, zwłaszcza tak odmienna od dostępnych na bazarach czy w Pewexie i przywieziona z dalekiej krainy, wzbudzała ogromne zainteresowanie i radość, nie tylko dzieci. Nie inaczej było ze mną, o czym opowiadali moi rodzice. Już od dziecka podobno byłem indywidualistą i zamiast trzymać się maminej spódnicy, czy ręki, w jednej dłoni trzymając siateczkę z jabłkiem, a drugą przytrzymując Małpę siedzącą na mojej szyi i ramionach, dziarsko i dumnie chodziłem przez Jeżycki Rynek w Poznaniu. Dziś już może tak z nią nie paraduję po rynku, ale czasem wskoczy mi na barana wspominając stare dzieje.

Dzieciństwo i większe zainteresowanie różnego rodzaju pluszakami, jak to zwykle bywa, minęły dość szybko, a większość zabawek albo została wydana, wyrzucona, albo trafiła do piwnicy, co także przydarzyło się Małpie. Nie wiem dokładnie jak długo tam przeleżała, ale pamiętam moment, gdy przy okazji wyprowadzki i porządków swoich rzeczy trafiłem na tajemniczy, pieczołowicie zabezpieczony worek z delikatną zawartością. Jakie było moje zaskoczenie i niewytłumaczalna radość, gdy zobaczyłem tę wciąż uśmiechniętą, włochatą mordkę. Wówczas właśnie poczułem, że przecież nie mogę jej się ot tak pozbyć, że jest dla mnie zbyt cenna. Postanowiłem więc wtedy, że zostanie ze mną i tak już od mniej więcej 7 lat towarzyszy mi właściwie w każdej podróży.

Małpa okazała się doskonałym kompanem, zwłaszcza podczas samotnych tułaczek. Niejednokrotnie umilała mi czas i rozweselała, gdy stęskniony towarzystwa szukałem w niej wsparcia. Tak, mówiłem do niej, a ona mi odpowiadała, fotografowaliśmy się razem, razem jedliśmy i kontemplowaliśmy otoczenie.

Nie zawsze jednak było tak kolorowo. Jak każda istota, Małpa miewa swoje nastroje, humory, swoje problemy i bolączki. Z uwagi na jej dość otwartą i złożoną, dziką naturę, a także niczym nie pohamowaną ufność (czasem zbyt dużą) w stosunku do innych, niejednokrotnie musiałem uważać i odciągać ją od złej strony mocy.

Na całe szczęście Małpa ma o wiele więcej zalet swej wszechstronnej osobowości. Jedną z nich jest zamiłowanie do sztuki, a przede wszystkim rzeźb i zabytków, na tle których, często na nich samych, chciała być sfotografowana.

Niejednokrotnie przełamywała bariery w kontaktach międzygatunkowych, co prowadziło do wielu ciekawych chwil i rozmów. Co więcej, okazało się, że takich podróżników jak ona, z różnych zakątków świata, jest znacznie więcej.

Nie wyobrażam już sobie naszych podróży bez Małpy (co zapewne zdążyliście zauważyć). Bo razem uwielbiamy rowerowe wyjazdy, piesze wędrówki, podjadanie na szlaku, błogie lenistwo, wygłupy, małpie figle i patrzeć na rozciągający się przed nami krajobraz. Można by długo jeszcze pisać o naszej towarzyszce, można by przytoczyć wiele historii, anegdot i wspomnień.
Zwariował do reszty powiecie! Wozi jakiegoś pluszaka, robi sobie z nim zdjęcia, ba, nawet z nim rozmawia. Pewnie dla niektórych zwariowałem i jestem dziwakiem. I dobrze! W każdym z nas na pewno wciąż są pokłady fantazji, radości, pozytywnego szaleństwa i tylko boimy albo wstydzimy się do tego przyznać…

PS Chcecie banana!? – to byłam ja, Małpa, ye ye! 😛

42

Następny Post

Poprzedni Post

2 Komentarze

  1. Isbjørn 6 grudnia 2016

    Ha! Na jednej fotce jestem i ja, Isbjørn!

Komentarze

© 2017 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén