Pociąg do bluesa

Pociąg kojarzy się nam głównie z szybkim pokonywaniem pewnego dystansu, z przemieszczaniem od punktu A do punktu B. Zazwyczaj, jeśli sytuacja na to pozwala, podróż tym środkiem lokomocji wygląda według utartego schematu – wsiadamy do wagonu, szukamy najlepiej pustego przedziału, otwieramy okno by wywietrzyć zapach kabanosów i poprzednich pasażerów, siadamy zakładając słuchawki i przenosimy się w świat bohaterów książki, filmu lub po prostu przeglądamy beznamiętnie smartfona, by czas zleciał jak najszybciej.
A gdyby tak przenieść się w nieco inny wymiar podróżowania? A gdyby tak połączyć jazdę pociągiem z muzyką? A gdyby tak przestać myśleć o dotarciu do celu, tylko zatracić się w czasie i przestrzeni?

Blues Express, muzyczny pociąg do Zakrzewa

Henryk Szopiński - organizator festiwalu Blues Express

Henryk Szopiński – organizator festiwalu

Raz w roku z Poznania wyrusza specjalny pociąg do Zakrzewa Złotowskiego, który jest głównym punktem festiwalu Blues Express odbywającego się w tym roku już po raz 24! Skład ten jest dość niezwykły, zupełnie niepośpieszny, który obowiązkowo ciągnie parowóz, a w wagonach rozbrzmiewa bluesowa muzyka, śpiew i  śmiech. Muzyka nie zamyka się tylko w przestrzeniach pociągu, gdyż na siedmiu mijanych stacjach odbywają się koncerty, na których  równie tłumnie pojawiają się inni zaciekawieni pasażerowie, jak i mieszkańcy okolicznych miejscowości. Po dotarciu do Zakrzewa impreza przenosi się nad Jezioro Proboszczowskie, gdzie na dużej scenie, w leśnym amfiteatrze odbywa się koncert finałowy do późnych godzin nocnych (lub wczesnych porannych).

Mimo, że na co dzień nie jestem zagorzałym fanem bluesa, festiwal rozbudza we mnie dodatkowe emocje i ma wymiar nieco sentymentalny, dlaczego? Czy można imprezować z ojcem od soboty południa do niedzieli rana? Czy ojciec może Tobie “załatwić” dziewczynę? Jak się okazało można, bo to właśnie mój tato namówił mnie na pierwszego Bluesa i tak już po raz siódmy razem braliśmy udział w tym wydarzeniu, a po raz trzeci w trójkę, bo to poniekąd dzięki niemu poznałem Ankę właśnie w tym szalonym pociągu.

Jak to na przeróżnych festiwalach bywa, jest muzyka i jest piwko. Jedni bawią się mniej, inni bardziej, jedni z większym, inni z mniejszym umiarem, ale zawsze panuje tu atmosfera muzycznego pojednania (co można zaobserwować na filmiku). Co roku łapię się na tym, jak odcinam się na chwilę stojąc przy oknie, słuchając muzyki granej na żywo, improwizowanych śpiewów, ogarniając wzrokiem nieśpiesznie mijający krajobraz, czując na twarzy powiew powietrza i zapach sadzy wydobywającej się z wiekowego parowozu. Stoję i patrzę na podrygujące dzieci i ich rodziców, na weteranów Bluesa i tych, co zdecydowali się jechać pierwszy raz. Widząc te wszystkie roześmiane twarze zebrane w jednym celu, aby się wspólnie bawić, na chwilę zapominam o wszystkim co jest poza i odpływam w nieco inny wymiar podróżowania

Piorun

Wszystkie fotografie umieszczone w poście są autorstwa Urszuli Brzezińskiej oraz Piotra Brzezińskiego.

Następny Post

Poprzedni Post

2 Komentarze

  1. swic 20 sierpnia 2016

    Subcio!!!

  2. Hipis z lasu 20 października 2016

    Zajebistość!!! 😀 fajnie się to czyta, festiwal jedyny w swoim rodzaju, również polecam serdecznie 😀

Komentarze

© 2017 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén