Rowerowa Japonia

W naszych głowach ten pomysł zrodził się dość dawno. Wydaje nam się teraz, jakby wszystkie wcześniejsze decyzje, wybory, prowadziły nas właśnie w to miejsce. To musiało się wydarzyć. Wyjeżdżamy!
Właściwie to wylatujemy, ale pakujemy nasze rowery do kartonów, wypychamy sakwy najpotrzebniejszymi rzeczami i ładujemy wszystko do samolotu, by 6 grudnia dolecieć do stolicy kraju kwitnącej wiśni,  Tokio. Tak się rozpocznie nasza 9 miesięczna (przynajmniej mamy taką nadzieję) rowerowa podróż po Japonii oraz Korei Południowej.

Miała być Azja Południowo-Wschodnia i miało być na rowerze w stronę Polski. Rower został, ale destynację zmieniliśmy, bo zupełnie przypadkowo trafiliśmy na pokaz slajdów właśnie o Japonii, o której tak naprawdę niewiele wiedzieliśmy. Samurajowie, kwitnące drzewa wiśni, filmy anime, Hiroszima, Nagasaki, Fukushima i serial „Szogun” z Richardem Chamberlain, to główne skojarzenia z tym krajem. W miarę gdy zaczęliśmy więcej o nim czytać, odkrywaliśmy coraz to bardziej interesujące i intrygujące nas fakty, do tego stopnia, iż poczuliśmy, że to jest właśnie to.

Naszego wyjazdu nie nazywamy wyprawą, ani ekspedycją, bo w sumie wyruszamy w miejsca już znane i odwiedzane przez wielu, może trochę bardziej zainteresowanych światem ludzi. Sercem naszego wyjazdu jest poznanie Japonii i Korei Południowej z perspektywy rowerowego siodełka. Jest to także próba zmierzenia się z własnymi słabościami i osobistymi zmianami, a także oczekiwaniami otoczenia, zarówno tutaj w Polsce, jak i będąc ‘gaijidzinem’ w Japonii (tak nazywają tam cudzoziemców). Nasza ‘Rowerowa Japonia’ jest realizacją wielkiego marzenia, do którego przygotowujemy się od ponad roku. Jest planem pieczołowicie organizowanym, ale pozostawiamy też dużą przestrzeń na improwizację. Uważamy, że nic w podróży tak bardzo nie ogranicza jak restrykcyjny plan i brak czasu.

Podróżować będziemy zatem skromnie, zabieramy ze sobą namiot i sprzęt turystyczny, który pozwoli nam na czasową samowystarczalność. Wyruszymy jeszcze zimą, ale mamy nadzieję nie zabrać ze sobą do Tokio europejskiej zimy! Jesteśmy przygotowani na minusowe temperatury, będziemy jednak podążać za ciepłym frontem na południe Japonii. Tak też podzielimy nasz wyjazd, na trzy etapy, które wyznaczy pogoda i trzymiesięczna jednorazowa wiza turystyczna do każdego z krajów. Pierwszy zatem etap zacznie się w Tokio i zjeżdżać będziemy na południe w stronę wyspy Kyushu. Kolejnym miejscem będzie Korea Południowa, którą chcielibyśmy objechać dookoła lub wzdłuż wyznaczonej, intrygującej nas trasy rowerowej z północy na południe kraju, po ukończeniu której można zostać uhonorowanym medalem! 🙂 Ostatnim etapem będzie ponowny wjazd do Japonii i przemieszczanie się na północ kraju, aż po górzystą wyspę Hokkaido.

Wyznaczyliśmy już wiele miejsc, które chcemy odwiedzić i w miarę możliwości będziemy do tego dążyć. Są to zarówno miasta jak Kyoto, Osaka, Ise, czy Sapporo, nie zapominając o Tokio oczywiście i Seulu w Korei, ale też mniejsze wyspy, np. Yakushima, Jeju, czy Park Narodowy Kirishima-Yaku. Jesteśmy oczarowani odmiennością kulturową Japonii i czytając o mitologii, wierzeniach i duchach, szukać będziemy miejsc mistycznych i tych związanych z kultem religii Shinto i Buddyzmu. Fascynuje nas też samo społeczeństwo i jego funkcjonowanie w rozpędzonej gospodarczo i technologicznie machinie. Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie poznać w tym czasie tak różnorodnego kraju i ich mieszkańców, zwłaszcza gdy ograniczać nas będzie język oraz nasza odmienność kulturowa i mentalna, ale wierzymy jednak, że będzie nam dane choć trochę uchylić rąbka tajemnicy jaką jest życie tych azjatyckich wyspiarzy.

Taki wyjazd wymagał wiele przygotowań, zarówno tych logistycznych, jak i sprzętowych, w czym wsparły nas poniższe firmy: One More Bike, Milo, E-Pamir, Hannah, Asgard, Rowertour, Poznaj Świat.

Dziękujemy,
Gandzia i Piorun

Następny Post

Komentarze

© 2017 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén