Rudawy Janowickie i Karkonosze – odrobina zimy

Ile jest śniegu zimą w Wielkopolsce? Jak na lekarstwo! Gdy tylko spadnie, trzeba szybko się ubierać i wybiegać na spacer, lepić bałwany i rzucać śnieżkami, bo kolejnego ranka może z niego pozostać przypadkiem już tylko szara masa błotna. Tak jest już od kilku lat w centralnej Polsce, a chcieliśmy jednak odrobinę tę zimę poczuć, więc udaliśmy się w po części znajome nam już miejsca – Rudawy Janowickie oraz Karkonosze.

02

Zobacz na mapie gdzie byliśmy.

Rudawski Park Krajobrazowy położony jest u podnóży Karkonoszy i pewnie wielu osobom kojarzy się z rejonem opanowanym przez wspinaczy. Wiosną i latem, a nawet w ciepłe jesienne dni rzeczywiście licznie pod skałami zbierają się miłośnicy wspinaczki skałkowej, bazując w pobliskich schroniskach i na polach namiotowych. To właśnie w Rudawach rozpoczęła swoją przygodę ze wspinaczką Wanda Rutkiewicz (1943 – 1992), wybitna polska himalaistka, która później została pierwszą kobietą z Europy, tym samym pierwszym Polakiem, zdobywając najwyższy szczyt świata – Mount Everest. Wśród jej dokonań jest też pierwsze kobiece wejście na K2, czy pierwsze zimowe przejście ściany północnej Matterhornu w żeńskiej grupie. Jej życiorys i górska pasja są bardzo inspirujące, a wspomnienie o niej wydaje się być ciągle obecne w sercach rudawskich wspinaczy.
My nigdy nie mieliśmy okazji żeby zarazić się taką pasją do skał, co nie znaczy, że nas to w ogóle nie interesuje czy nie intryguje. W rodzinie i wśród znajomych wiele znamy osób skaczących po skalnych ścianach niczym kozice, które wprowadziły nas nieco w tajniki liczb oznaczających trudności dróg, czy sposobów ich pokonywania. Nasze pierwsze cyfry zdobyte na tak zwaną wędkę mieliśmy latem za sobą, może w tym roku coś trudniejszego?

Tymczasem jednak skupiliśmy się na poznawaniu tych miejsc z nieco innej perspektywy i w odmiennej aurze, bo zimowej.


dolina pałaców i ogrodów

Zamek Bobrów... Napisy już tam były :)

Zamek Bobrów… Napisy już tam były 🙂

Bobrów, jest jedną z wielu miejscowości należących do Doliny Pałaców i Ogrodów, obszaru na terenie prawie całej Kotliny Jeleniogórskiej między Karkonoszami, Rudawami Janowickimi i Górami Kaczawskimi. Jak można się domyślić, obszar ten promuje dwory, pałace, zameczki i ogrody na swoim terenie. We wspomnianym Bobrowie, urządziliśmy sobie bazę wypadową na piesze wycieczki. Codziennie przechodziliśmy obok Zamku Bobrów, który jest aktualnie własnością prywatną i od lat jest w remoncie, a także obok okazale odnowionego i dobrze prosperującego Pałacu Wojanów.

Jeśli chodzi jednak o zwiedzanie, to wybraliśmy na ten cel ruiny Zamku Bolczów, usytuowane na skrzyżowaniu szlaków w górach Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Od XVII wieku zamek ten pozostaje ruiną, po pożarze, w którym zniszczone zostały drewniane elementy budowli i część murowanych. Do budowy zamku wykorzystane zostało naturalne wypiętrzenie skał, tworzące część murów obwodowych. Dobrze zachowanymi elementami są brama wejściowa z barbakanem, większość murów z oknami (otworami strzelniczymi), cysterna – wymurowany zbiornik na wodę, elementy domu mieszkalnego i wykute w skale schody. W pobliżu oraz na terenie Zamku rosną również potężne buki, będące pomnikami przyrody.


czego wy na tych naszych dziurach szukacie – miedzianka

16

Pozostał już tylko jeden z dwóch krzyży przy starej drodze prowadzącej z Janowic Wielkich do Miedzianki.

Historię Miedzianki poznaliśmy przy lekturze książki „Miedzianka. Historia znikania” Filipa Springera, wnikliwym reportażu o mieszkańcach i burzliwej historii miejscowości położonej na bogatych złożach uranu. Miedzianka sąsiaduje z Janowicami Wielkimi, Mniszkowem i Ciechanowicami, i pewnie gdyby nie wydana książka, to mało kto dowiedziałby się tak wielu faktów i anegdot o miasteczku, które miało zostać zapomniane. Gdy szliśmy poboczem drogi w Miedziance, zostaliśmy zaczepieni przez mieszkankę pytaniem: „Czego wy na tych naszych dziurach szukacie?”. Owszem, byliśmy ciekawi gdzie znajdował się wyburzony ewangelicki kościół i cmentarz, czy ruiny starego browaru, ale wyczuliśmy jednak, że ludzie są tam w pewien sposób zmęczeni ‚sławą’ swojej miejscowości. Na odchodne rzuciła jeszcze przez ramię: „Mam dość już tej dziury, żyję tu od urodzenia.” Cóż, wcześniej ludzie żyli sobie tam spokojnie (często w ciężkich warunkach, ale jednak swoim rytmem), dopóki w 2011 nie powstała książka, a w 2015 nie został otwarty browar. Nagle turyści zaczęli pytać, chodzić, zaglądać w okna, szukać, a mieszkańcy poczuli się jak Indianie w rezerwacie. Z takiego porównania skorzystał nasz gospodarz z Bobrowa i wydaje się, że ujął to bardzo trafnie. Jakich porównań jednak by się nie doszukiwać i jak by nie spojrzeć na dzisiejszy obraz Miedzianki, historia tego miejsca jest z pewnością niezwykle ciekawa. Czas jednak płynie dalej, warto wspominać i wyobrażać sobie dawne dzieje, ale również na pyszne piwo do nowego Browaru warto się wybrać. Nasze serca skradła APA ‚Cycuch Janowicki’ oraz pszeniczny ‚Mniszek’. Najlepsze!


starościńskie skały

Miejsc widokowych, pięknych i wartych zobaczenia w Rudawach jest sporo, między innymi punkt widokowy na Sokoliku, Krzyżnej Górze na której rok wcześniej spędziliśmy Sylwestra, czy Husyckie Skały. Tym razem zdecydowaliśmy się zajrzeć na dłużej w Starościńskie Skały, co najmniej na tak długo, aby bigos zdążył się podgrzać na turystycznej kuchence, a my żebyśmy mogli odpocząć po kilkugodzinnej wędrówce i zrobić trochę zdjęć. Wszystko się udało. Bigos był najsmaczniejszy, siły zostały zregenerowane, a zdjęcia są przepiękne (oczywiście…).

23

Skała Anny Marii z widocznym napisem.

Ze Starościńskimi Skałami wiąże się pewna historia, której ślady wciąż można dojrzeć na jednej ze skał. Widać pozostałości po mocowaniu miedzianych liter tworzących napis Mariannenfels, na cześć księżnej Marii Anny zamieszkującej pobliski Pałac Karpniki. Była to realizacja modnych wówczas ogrodów romantycznych, w których skład włączano elementy przyrody, małe skalne miasteczko skał Starościńskich. Pod literami dostojnie ‚leżał’ żeliwny lew. Do czasu oczywiście… litery zostały skradzione, a lew, strącony ze skały, zdobi teraz Zaporę Jeziora Złotnickiego. Podobno trwają starania o przywrócenie lwa na jego pierwotne miejsce.
Lokalizacja historycznego ogrodu z pewnością nie przypadkowo została właśnie tutaj wybrana. Finezyjne kształty skał, labirynty między ścianami, dostojne drzewa i panoramy na okolicę sprzyjają romantycznemu rozmarzeniu.

karkonoski park narodowy

Wyższe partie gór, mam tu na myśli szlaki prowadzące na Łabski Szczyt (1471 m n.p.m.), pod który podchodziliśmy, pokryte były grubo śniegiem. Mocno wiało, a śnieg z wierzchu był oblodzony. Krajobrazy zatem wspaniałe, a i warunki do klasycznego zjazdu na pupie po wcześniejszym poślizgnięciu się wręcz idealne. Czasu tym razem starczyło nam już tylko na jednodniową wędrówkę od Wodospadu Szklarki, przez Schronisko pod Łabskim Szczytem, Halę Szrenicką do Wodospadu Kamieńczyka, niemniej jednak skosztowaliśmy nieco upragnionej, białej zimy.

Gandzia

Następny Post

Poprzedni Post

1 Komentarz

  1. Marek 19 kwietnia 2017

    Świetne zdjęcia i bardzo ciekawy wpis. Również bardzo lubię i polecam odwiedzić Karkonosze.

Komentarze

© 2017 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén