Tokio i pierwsze wrażenia

Wyjeżdżając do Japonii mieliśmy w głowach obrazy tego jak będzie wyglądać stolica, miasta, drogi i wiedzieliśmy, że Tokio zrobi na nas ogromne wrażenie. Wszystko to jest prawdą, wrażenia są niesamowite i co najważniejsze, są to bardzo pozytywne wrażenia!

Przeprowadziłam mój własny podział struktury Tokio na 3 warstwy, które umożliwiają poruszanie się po mieście każdej grupie społecznej i każdej grupie zmotoryzowanej w inny sposób. Na samym dnie miasta jest oczywiście metro. Ogromne, jak każde metro mające swój osobliwy zapach, ale bardzo czyste i zadbane, świetnie zorganizowane. Korzystając z niego dotrzeć można wszędzie punktualnie, jedynie trzeba rozwiązać zagadkę zawiłych korytarzy i zakupu odpowiedniego biletu, ale i z tym nie mieliśmy większego problemu. Co można zobaczyć? Miliony Japończyków jadących w ciszy do i z pracy, śpiących ludzi na podgrzewanych siedzeniach, i małe odzwierciedlenie społeczeństwa gdy Japończycy ustawiają się grzecznie jeden za drugim w oczekiwaniu na kolejny pociąg. Porządek jednym słowem.

Środkową warstwą Tokio jest część dróg, nazwę je ‚mniejszymi’ oraz rowerowymi. Po nich poruszają się samochody , które chcą dotrzeć pod konkretny adres, śmigają rowery po pasach rowerowych, piesi rozchodzą się do domów lub restauracji. Panuje tutaj spokojna atmosfera, nikt nie trąbi (będąc w Tokio kilka dni klakson usłyszeliśmy dwa razy), nie wyzywa, piesi kłaniają się rowerzystom (dosłownie) i na odwrót. Matki rozwożą dzieci na rowerach, kierowcy pilnie spoglądają na chodniki; jedyne na co trzeba uważać i co jest chyba niezmienne na całym świecie to taksówki, cholerne złotówy 🙂

Ostatnią warstwą Tokio, są wszystkie drogi ekspresowe poprowadzone na podniebnych estakadach, którymi pędzą ciężarówki, są to dwupoziomowe mosty dla samochodów i pociągów, w większości osłonięte ekranami dźwiękowymi. Dlatego Tokio zrobiło na mnie wrażenie spokojnego i uporządkowanego miasta, gdzie nie musisz brnąć w ciężkiej masie spalin wśród ciężarówek. Po prostu rowerem nie można wjechać na ‚podniebne’ drogi. Ale na pewno warto przejechać się podniebnym pociągiem, wrażenia wspaniałe 🙂

Kolejnym punktem, który nam się bardzo spodobał były bezpłatne wejścia do wielu miejsc. Na przykład by zobaczyć panoramę miasta można bezpłatnie wjechać na dwie wieże w rządowych budynkach, w których anglojęzyczni wolontariusze opowiedzą o mieście, wskażą kierunki i opiszą miejsca widoczne z platformy widokowej.

Nasze nocne przejście przez Rainbow Bridge było również darmowe, wejścia do parków, zespołów świątyń też. Wybierając się do Natural Science Museum kupiliśmy bilety, ale biorąc pod uwagę tak okazałe zbiory, wcale nie były one drogie… Wiadomo, że stolica wyciąga pieniądze z portfela, a zwłaszcza w Tokio, trafiając na sklepowe ulice (Takeshita na przykład), masz wrażenie, że połowa rzeczy która tam jest przydałaby się Tobie. Ciężko jest się przekonać do tego, że nie ma potrzeby kupienia tych wszystkich rzeczy i spróbowania naleśników z owocami, lodów i innych smakołyków. Dobrze, że naszym ograniczeniem są rowerowe sakwy. Co kupisz, to wieziesz, a to bardzo silny argument, oj bardzo mocny! Inaczej jest jednak z jedzeniem, im więcej jeździsz na rowerze, tym więcej możesz zjeść, więc w tym temacie nie byliśmy aż tak restrykcyjni 🙂

W Japonii obowiązują dwie główne religie: Szinto i Buddyzm. Wcale nie oznacza to, że możesz być wyznawcą tylko jednej z nich. Korzysta się z nich naprzemiennie. Śluby szintoistyczne, ale pogrzeby buddyjskie. Na Nowy Rok idzie się do świątyni Szinto, ale wykupić zdrowie i szczęście za 50 yenów, to już w świątyni buddyjskiej. Ciekawe w Tokio jest także to, jak te święte miejsca wtapiają się w wielką, miejską tkankę, nie tracąc przy tym swojego uroku.

Ogólnie Tokio to bardzo estetyczne miasto, a przy tym bardzo czyste. Wzdłuż dróg posadzone są drzewa, jest wiele parków, oraz sporo małych estetycznych rzeczy dodających uroku miasta. Wszystkie studzienki w chodnikach mają jakiś wzór, a to Fuji, albo kwiaty; ozdobne płyty chodnikowe, estetycznie wykończone barierki, poręcze. To są detale, ale to właśnie one stawiają kropkę nad ostatecznym pozytywnym wrażeniem stolicy.

Następny Post

Poprzedni Post

7 Comments

  1. Krzysztof 6 stycznia 2018

    Piękny opis. Zero nudy, sporo informacji odbiegających od rutynowych (np. o trzech poziomach). Zwiedzajcie 🙂

  2. Grzegorz 7 stycznia 2018

    Pięknie to wszystko opisane i pokazane! Aż się chce spakować i lecieć to zobaczyć! Póki co się nie da, więc będę czerpał garściami z Waszych opisów! Już teraz ogromne dzięki za to i… powodzenia, sił i przede wszystkim zdrowia!

    • Podróżozbiór 21 stycznia 2018 — autor

      Dzięki wielkie. Nam za to chce się pisać, kiedy czytamy takie komentarze 🙂 Pozdrawiamy

  3. Katarzyna Suwalska 16 stycznia 2018

    Fantastyczna relacja. Nie pomyślałabym, że Tokio będzie takie czyste i estetyczne. Obudziliście we mnie iskierkę nadziei, że uda mi się też zorganizować taki wyjazd! 🙂

    • Podróżozbiór 20 stycznia 2018 — autor

      My też nie przypuszczaliśmy, że tak nam się spodoba 😉 Trzymamy zatem kciuki! Pozdrawiamy

  4. An Ja 16 stycznia 2018

    Mnie Tokyo wsiąknęło. Podczas mojego pobytu w Japonii było moją bazą wypadową. Uwielbiam to miasto, jego organizację, porządek, ogrody i pyszne jedzenie. Choć cała Japonia jest piękna i fascynująca, to do tej pory moim ulubionym miastem pozostaje właśnie Tokyo.

    • Podróżozbiór 21 stycznia 2018 — autor

      Zgadzamy się, że Tokio może Cię wciągnąć. Nas jednak na rowerach wciąga droga, więc patrzymy pewnie z trochę innej perspektywy, ale wrócimy jeszcze do tej metropolii i może spędzimy w niej więcej czasu 🙂 Pozdrawiamy

Odpowiedz na „Katarzyna SuwalskaAnuluj pisanie odpowiedzi

© 2018 PODRÓŻOZBIÓR

Theme by Anders Norén